Witam w kolejnej części moich wywodów. Egzaminy coraz bliżej, w moim życiu zamętu coraz więcej. Może i bym sobie z nim poradziła, kto wie, gdyby nie osoby trzecie.
Na prawdę, nie zauważyliście, że często osoby trzecie bardziej się przejmują tym, co dzieje się w Twoim życiu niż Ty? Weźmy na przykład przykład z życia wzięty: Facebook. Właściwie wszyscy ludzie, których znam (oprócz moich rodziców) maja konto na twarzoksiegu. Pomińmy fakt o tym, że FBI ma niby wykorzystywać Facebooka jako bazę danych. Pomyślcie o tym, ile informacji dziennie przepływa przez tą stronę. Ale na prawdę, zastanówcie się.
Można zajrzeć w czyjeś życie spory kawał czasu wstecz. Zdjęcia, posty, status w związku, co lubi, czego nie... Facebook to kopalnia złota, ale ma też swoją ciemna stronę. Mój nauczyciel ostatnimi czasy zwrócił na to uwagę. "Pamiętajcie, żeby ustawić na waszych facebookowych tablicach, że treści są widoczne tylko dla znajomych". To było tak odnośnie obgadywania nauczycieli na fb, ale to inna historia.
Zastanawiacie się, kogo przyjmujecie do znajomych? Ja ostatnio przyłapałam się na tym, że sporo z tych ludzi właściwie nie znam, widziałam ich raz czy dwa w życiu i oprócz tego co udostępniają na fejsie nie wiem o nich nic. Czy to nie jest bez sensu? Dla mnie trochę tak.
Ktoś zmieni status w związku i od razu wielkie poruszenie - pytanie co, jak, dlaczego? Nie jest to denerwujące? A owszem, jest.
Wydaje mi się, że nasze życie jest tak okupywane przez nadmiar bezsensownych informacji, że samy się w tym gubimy. Co z tego, że Kaśka z 3D ma nowe buty? O ile nie jesteś chorobliwym fanem/fanką obuwia, co Cię to obchodzi? To tylko zaśmieca nasz mózg i odwraca uwagę od rzeczy ważniejszych.
Ludzie maja coraz większy problem z internetem, komputerem. Lubimy śmiać się z ludzi, którzy cały dzień nic nie robią, tylko grają w LOL'a czy inne gry. I tak samo nocą. Takie to śmieszne, życie im przecieka przez klawiatury... Ale dla mnie to jest smutne. Jest w Sopocie taka część miasta zwana Srebrzyskiem. Na Srebrzysku są dwa główne punkty: cmentarz i szpital psychiatryczny. Trafia tam też młodzież uzależniona od komputera, telewizji... To jest bardzo smutny widok. Ludzie, którzy pogubili się w życiu przełączyli się na tryb "online" i przez to warstwa syfu w ich życiu się powiększyła tak bardzo, że nie potrafią odróżnić życia w rzeczywistości od życia w sieci.
Kiedy zauważamy, że tracimy kontrolę nad tym, co się dzieje w sieci? Kiedy jest już za późno.
Godzina, dwie, trzy, dwanaście... kto by liczył?
Bezsensowne są reklamy, typu: "Ile czasu spędzam w sieci? Nie wiem, nie liczę. Tam jest lepsze życie, ludzie mnie lubią..." - jesteście tego pewni, twórcy reklam? W ten sposób zakorzeniacie w ludzkim mózgu bezsensowną potrzebę, która po pewnym czasie staje się uzależnieniem.
To jest bardzo smutne, uwiercie mi.
A wyjście z tego samemu i bez szwanku jest niemalże niemożliwe.
To jak tam, loguje się ktoś na Facebooka?
I posłuchajcie tego... Wsłuchajcie się w słowa. Jeżeli wydaje się Wam, że też nad czymś zaczynacie tracić kontrolę, posłuchajcie. I wiedzcie, że nie jesteście sami.